offices-1181385_960_720

Z pracą we wspólnej przestrzeni open space jest jak z mieszkaniem ze współlokatorem. Plusem jest, że zawsze ktoś jest blisko, ktoś do kogo można się odezwać. Obowiązują jednak pewne zasady, dzięki którym nie będziesz uprzykrzał życia współpracownikom.

1. Uwaga cisza na planie!
Przychodzisz w poniedziałek do pracy ze świadomością, że to nie będzie lekki tydzień. Przed tobą mnóstwo wyzwań. Pierwszą rzeczą, którą chcesz zrobić tego dnia jest ułożenie rozsądnego planu żeby nie utonąć w obowiązkach. Problem pojawia się już na samym początku i siedzi dwa biurka dalej. To kolega, który z wyraźnymi emocjami i zdecydowanie za głośno relacjonuje weekendowe wojaże. Ty ale również zdecydowana większość pracowników open space’a dowiadujecie się również o jego niedzielnych problemach „zdrowotnych”. Gadatliwy kolega mógł podejść do swoich zwierzeń ze rozumieniem ogółu i opowiedzieć o nich podczas przerwy na kawę w firmowej kuchni. Tyczy się to również rozmów telefonicznych. Wiadomo, że czasami życie prywatne i służbowe przebijają się ze sobą. Jeżeli to będzie krótka rozmowa to nie musisz koniecznie odchodzić od biurka. Współczesne telefony nieźle przekazują dźwięk. Przypominam, że nie trzeba przez nie krzyczeć.

2. Przestrzeń wspólna, ale rzeczy prywatne
Praca w open space wzbudza poczucie jedności. Pracownicy obcują ze sobą we wspólnej przestrzeni, jednak mają również prawo do odrobiny prywatności. Każdy ma swoje biurko, komputer, krzesło, kubek i zeszyt z notatkami. „Pożyczanie” czegokolwiek z biurka, szperanie w szufladach, czy co najgorsze podmienianie krzeseł na te wygodniejsze jest jedną z najbardziej irytujących rzeczy pracowników open space’ów.

3. Higiena
Jeśli dojeżdżasz do pracy np. rowerem to powinieneś zdawać sobie sprawę, że stan twojej świeżości może wymagać kontroli. Jeśli masz wątpliwości, czy unosi się od ciebie nieprzyjemny zapach oznacza to, że ludzie siedzący obok czują go wyraźnie. Biurowy problem z higieną to nie tylko jej brak. Nadgorliwość może być także źle oceniana. Twoje ulubione perfumy, bez którego nie możesz żyć, a jego stężenie na swoim ciele poprawiasz co 15 minut, może okazać się najbrzydszym zapachem na świata dla twojego sąsiada z open space’a. To samo tyczy się poprawiania makijażu, czy malowania paznokci. Open space to nie miejsce na tego typu zabiegi.

4. Smacznego
Pracownicy IT z dbałości o sprzęt z pewnością zakazaliby jedzenia przy biurkach. Doskonale wiadomo jednak, że czasami po prostu nie chce się odchodzić od stanowiska, aby zjeść kanapkę. Pół biedy jeśli chodzi tylko o kanapkę. Wielką zmorą pracowników open space’ów są smakosze, którzy pałaszują dość specyficzne dania. Na przykład wędzona ryba przywieziona z weekendowej wizyty u rodziców, czy mocno czosnkowe danie główne, dopiero co odgrzane w firmowej mikrofalówce. Pomyśl również o pracownikach, którzy przez długi czas walczą z nadwagą i wkładają sporo wysiłku w osiągnięciu wymarzonej sylwetki. Zapachy unoszące się znad twojego talerza wcale im nie pomagają.

5. Choroby
Praca to nie szkoła i absencji nie usprawiedliwimy karteczką od rodzica. Zdecydowana większość pracodawców rozumie jednak fakt, że nie jesteś herosem i czasami choroba zmorzy i ciebie. Lepiej jest wybrać się do lekarza i zapewnić sobie kilka dni na regeneracje niż chodzić do pracy z cieknącym nosem i kaszlem podrywającym cały open space na równe nogi. Po pierwsze w takiej formie nie jesteś najbardziej wydajnym pracownikiem świata. Po drugie wspólna przestrzeń sprzyja przenoszeniu się zarazków. Ty poczujesz się za kilka dni lepiej, tymczasem pięcioro twoich kolegów z biura, dzięki twojemu poczuciu niezastąpienia, będzie musiało walczyć z chorobą.

Praca w open space’ach ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Niezależnie od tego, czy jest to nasze wymarzone miejsce pracy, czy też jest zupełnie odwrotnie, musimy przestrzegać kilku reguł. Najważniejszą z nich jest ta, aby pamiętać, że w przestrzeni nie jesteśmy sami i to co nam wydaje się rzeczą najnormalniejszą i najzwyklejszą dla innych może okazać się wyjątkowo uciążliwe.