DCIM100GOPROG0056133.

O tym, że wykorzystywanie bezpłatnego urlopu na spełnianie marzeń jest aktualnie dość popularne, już pisaliśmy wcześniej. Do grona osób, które zdecydowały się na dłuższe wakacje należą również Agata i Krzysztof Cieślak, autorzy bloga Before We Get Old. Zainspirowani historią innych osób postanowili w ramach 3-miesięcznej przerwy w pracy odwiedzić Azję. Opowiadają nam o kulisach swojej wyprawy.

Elżbieta Bojanowska: Jak powstał pomysł na tak długi wyjazd?

Tak naprawdę kilkumiesięczny wyjazd nie był naszym największym marzeniem, o którego spełnienie walczyliśmy od wielu lat. Owszem, odkąd się poznaliśmy lubiliśmy mniejsze i większe podróże i wspólnie spełnialiśmy nasze małe marzenia (np. w podróż poślubną wybraliśmy się do USA), ale na co dzień prowadziliśmy raczej stacjonarny tryb życia. Razem mieszkaliśmy, wzięliśmy ślub, mieliśmy w miarę stabilne, kilkuletnie stanowiska na etatach, weekendowe spotkania ze znajomymi – można powiedzieć, że prowadziliśmy zupełnie standardowe życie. Kilka lat po ślubie, wciąż pracując w tych samych firmach, dopadła nas pewnego rodzaju rutyna, którą próbowaliśmy stłumić wypadami do kina czy weekendowymi wyjazdami. Cały czas czuliśmy jednak, że chcemy więcej, a algorytmy Facebooka, doskonale rozumiejąc nasze potrzeby, wyświetlały nam kolejne blogi podróżników, którzy przysłowiowo „rzucili wszystko” i ruszyli w długą podróż. Pamiętamy, że w tamtym czasie bardzo zainspirowała nas Sandra i Rafał z bloga „Świat według Rostków”. To właśnie ich soczysto zielone zdjęcia z Azji sprawiły, że 19 stycznia 2017 roku wyruszyliśmy we własną, kilkumiesięczną podróż.

E.B.: Czy uzyskanie trzymiesięcznego urlopu było z perspektywy czasu trudne?

Mieliśmy to szczęście, że oboje pracowaliśmy w bardzo fajnych firmach i ze świetnymi ludźmi, z którymi można było najzwyczajniej w świecie szczerze porozmawiać. Mimo to, zainicjowanie samych rozmów o dłuższej przerwie w pracy nie przyszło nam z łatwością, bo w firmach, w których pracowaliśmy, nikt wcześniej nie prosił o urlop bezpłatny na… wyjazd wakacyjny. Krzysiek miał trochę prościej, ponieważ nie musiał rozmawiać bezpośrednio z szefem firmy, tylko ze swoim kolegą – kierownikiem, który podróżuje równie często, co my, więc rozmowa była dosyć luźna. Ja za to musiałam zastukać bezpośrednio do drzwi szefa i z gulą w gardle wyjaśnić, po co tak właściwie przyszłam. Mówiąc szczerze, robiłam trzy podejścia, zanim się w końcu odważyłam 🙂

E.B.: Wytłumaczyliście, dlaczego zależy Wam na tak długiej podróży?

Tak, naszym głównym argumentem była chęć nabrania dystansu, dłuższego odpoczynku, przełamania rutyny, która dopadła nas w momencie, gdy większość rówieśników powiększała swoje rodziny, a pozostali właśnie realizowali swoje wielomiesięczne podróże, które podziwialiśmy na Facebooku. Argument ten podparliśmy dodatkowo wyjaśnieniem, że nie chcemy wyjeżdżać na zawsze, lubimy swoje prace i jedynie potrzebujemy małej przerwy. Nie dość, że nasi przełożeni okazali nam duże zrozumienie, to – zatrudniając nowe osoby na nasze stanowiska – ułatwili nam przekazanie naszych obowiązków.

DCIM100GOPROG0156789.

E.B.: Jak wyglądał proces przygotowań?

Naszą podróż rozpoczęliśmy w styczniu 2017 roku, a przygotowania do niej trwały równy rok. W tym czasie pracowaliśmy więcej niż zazwyczaj, oszczędzając każdy grosz. Bilety lotnicze do Bangkoku kupiliśmy pół roku przed wyjazdem. Następnie o naszych zamiarach poinformowaliśmy rodziny i znajomych, a we wrześniu odbyliśmy rozmowy z przełożonymi. Mniej więcej od tego czasu rozpoczęliśmy intensywniejsze przygotowania do styczniowego wyjazdu. Nie planowaliśmy dokładnej trasy, ale ustaliliśmy sobie pierwsze dwa kraje, które chcemy zwiedzić: Tajlandię i Birmę. W późniejszym etapie na celowniku mieliśmy Laos, Kambodżę, Malezję i Singapur. Sprawdziliśmy, czy nie potrzebujemy wizy do pierwszego kraju (Tajlandii) oraz jakie są obowiązujące szczepienia do państw azjatyckich. Uzupełniliśmy też swój ekwipunek o wygodne plecaki czy przydatne akcesoria (np. mydło w listkach, silny repelent na komary tropikalne czy żel do dezynfekcji rąk – niezbędny w azjatyckich warunkach). Na wszelki wypadek u udaliśmy się również na kontrolne wizyty stomatologiczne.

E.B.: Który element planowania podróży okazał się najtrudniejszy?

Bez zawahania możemy stwierdzić, że organizacja szczepień profilaktycznych okazała się dla nas najbardziej problematyczna. Kraje, które planowaliśmy odwiedzić, nie mają żadnych obowiązkowych szczepień, jedynie zalecane. Dzwoniliśmy do sanepidu, odwiedzaliśmy lekarzy rodzinnych, pytaliśmy się, jakie szczepienia i w ilu dawkach powinniśmy przyjąć, ale tak naprawdę każdy proponował nam inne rozwiązanie. Dopiero wizyta w jednej z klinik w Bielsku Białej, specjalizującej się w medycynie tropikalnej, rozwiała nasze wątpliwości. Temat profilaktycznych szczepień był dla nas tak skomplikowany, że po powrocie z naszej wyprawy opublikowaliśmy na blogu Before We Get Old przewodnik po zalecanych szczepieniach do Azji.

DCIM100GOPROG0483308.

E.B.: Kiedy plan podróży był już gotowy, musieliście przekazać swoje obowiązki zawodowe innym pracownikom – jak dużo czasu zajęło Wam ich przekazanie?

W praktyce zajęło nam to około jednego tygodnia. Należy tu jednak wspomnieć, że planując wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem przed podróżą udało nam się dokończyć wiele otwartych wcześniej projektów. Bieżące tematy przekazaliśmy nowym osobom, ale dla bezpieczeństwa poinstruowaliśmy również współpracowników, z którymi pracowaliśmy od lat.

E.B.: Czy udzielenie przez pracodawcę niestandardowego, bezpłatnego urlopu może w dłuższej perspektywie przynieść korzyści firmie?

W naszym przypadku rozwinęła się świadomość na płaszczyźnie porozumiewania się z zagranicznymi kontrahentami. Dzięki podróżom bardziej rozumiemy mentalność i styl pracy osób z różnych części świata.

DCIM100GOPROG0384191.

E.B.: Poznanie innych kultur miało wpływ na Wasze obowiązku służbowe po powrocie?

Często w trakcie zwykłych rozmów biznesowych można w łatwy sposób przełamać lody, poruszając temat swojej wizyty w kraju kontrahenta.

Dłuższy urlop pozwala na regenerację, totalny odpoczynek i nabranie dystansu. Zwiedzając odległe zakątki świata zmienia się perspektywa naszego myślenia. Często obserwowaliśmy lokalne społeczności żyjące na co dzień w ubóstwie, podejmujące się każdej pracy, aby przetrwać. Zazwyczaj była to ciężka praca fizyczna, w niewyobrażalnych dla większości Europejczyków warunkach. Podróżowanie hartuje. Po powrocie człowiek naprawdę zaczyna doceniać tę codzienność, od której uciekał przed podróżą. Małe problemy i stresy w pracy nie wydają się już „końcem świata”, a możliwość pracy w klimatyzowanym biurze może urosnąć do rangi niemałego luksusu.

Dziękuję za rozmowę!

G0035772a