pexels-photo-373543

Od 29 listopada na infolinii towarzystwa ubezpieczeniowego Compensa można rozmawiać z botem, czyli programem wykonującym określone czynności w zastępstwie ludzi. Zamiast wybierać tonowo odpowiednią opcję rozmowy, można swoimi słowami powiedzieć jaki jest cel rozmowy i sprawa do załatwienia. Eksperci prognozują, że w ciągu dwóch lat większość kontaktów z instytucjami finansowymi będzie odbywać się w Polsce właśnie za pośrednictwem botów. Czy można się do tych zmian przygotować?

Według danych zawartych w raporcie „Aktywni+ Przyszłość rynku pracy”, charakter pracy wielu z nas zmieni się już w ciągu najbliższych 10-15 lat, a ponad 40% zawodów w Polsce zagrożonych jest automatyzacją, która prawdopodobnie wyprze je całkowicie z rynku pracy. Co ciekawe, spora część Polaków przyznaje, że jest tego świadoma, ale uważa, że zmiany na rynku pracy nie będą dotyczyły bezpośrednio ich. Aż 48% osób uważa, że za 10 lat będą wykonywać ten sam zawód i mieć te same obowiązki. Z kolei 22% uważa, że zostanie przy swoim zawodzie, ale ich obowiązki będą obejmowały prace z nowymi technologiami. Tylko 6% twierdzi, że za 10 lat nie będą pracować w żadnym konkretnym zawodzie, tylko wykonywać różne zadania związane z ich umiejętnościami, na zlecenie różnych firm.

Postępująca automatyzacja
Spokojne o swoją przyszłość mogą być te osoby, których obowiązki zawodowe wymagają specjalistycznej wiedzy, trudno ująć je w algorytmy lub po prostu polegają na wykorzystywaniu kreatywności, umiejętności tworzenia nowych idei oraz wchodzenia w relacje z innymi ludźmi. Niestety takich zawodów jest niewiele. Są to m.in. lekarze, duchowni, terapeuci, pielęgniarki, psycholodzy, a także analitycy biznesowi czy architekci danych.

Zdaniem socjologów i ekonomistów, automatyzacja najszybciej dosięgnie te zawody, które wymagają niskich lub średnich kwalifikacji związanych z rutynowym i powtarzalnym wykonywaniem poszczególnych czynności, prostymi pracami biurowymi lub przetwarzaniem danych. Wśród najczęściej zagrożonych zawodów, które znikną z rynku pracy wymienia się: bibliotekarzy, sprzedawców, pracowników poczty i banków, agentów ubezpieczeniowych, recepcjonistów.

W gronie „zagrożonych” zawodów wymieniane są także te związane z logistyką i transportem. Vivek Wadhwa w książce „The Driver in the Driverless Car” zakłada, że do 2020 roku zniknie aż 5 milionów etatów dla kierowców. Producenci samochodów ciężarowych już deklarują, że ich w pełni autonomiczne pojazdy przeszły pomyślnie wszystkie testy. Jedynym ograniczeniem uniemożliwiającym wprowadzenie ich do sprzedaży jest brak odpowiednich regulacji prawnych pozwalających poruszanie się po drogach publicznych. Prognozuje się, że pierwsze ciężarówki sterowane przez roboty wyjadą na europejskie ulice już w 2025 r. W tym samym roku na morzu bałtyckim mają pojawić się bezzałogowe statki towarowe, na których nie będzie znajdował się ani jeden marynarz. Co prawda, statki przyszłości będą nadal obsługiwane przez człowieka, ale z poziomu lądu i w zespołu zaledwie kilku osób.

Brak chętnych do pracy sprzyja zanikaniu zawodów
Warto zauważyć, że nie tylko automatyzacja jest odpowiedzialna za zanikanie określonych zawodów. Przyczynia się do tego także deficyt pracowników, który może prowadzić nawet do załamywania się niektórych sektorów gospodarki. Jednym z przykładów może być właśnie zawód kierowcy ciężarówki. Z najnowszego raportu „Barometr zawodów” zrealizowanego na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że najbardziej deficytowym zawodem w Polsce jest właśnie kierowca ciężarówki. Na rynku pracy jest blisko 100 tys. miejsc pracy dla kierowców. A blisko połowa czynnych zawodowo kierowców ma ok. 50 lat. Bez śmiałych technologicznie rozwiązań krach w branży transportowej może w szybkim tempie przełożyć się na kondycję całej gospodarki.

Technologia oznacza nowe zawody
Nowa technologia musi być również obsługiwana przez człowieka. Jednym z przykładów mogą być portale społecznościowe. Ich dynamiczny rozwój sprawił, że szybko zaczęły być wykorzystywane w działaniach marketingowych wielu firm, co wiązało się ze specjalizacją w obsługiwaniu tych kanałów. Przełożyło się to na powstanie wielu nowych firm oraz stanowisk, jak „content desginer”, „social media specialist”, „youtuber” czy „bloger”, w których zatrudnienie znalazło wiele osób z wykształceniem humanistycznym.

Tak samo konieczność zarządzania automatycznymi autami lub statkami stworzy stanowiska pracy dla osób o kwalifikacjach logistycznych i menadżerskich. Będzie się to jednak wiązało z nabyciem nowych umiejętności przez pracowników. Dlatego tak ważne na rynku pracy staje się ciągła praca nad sobą i poszerzanie własnych kompetencji – szczególnie na płaszczyźnie cyfrowej, która wciąż „kuleje”. Jak wskazują autorzy raportu „Aktywni+ Przyszłość rynku pracy” co szósty aktywny zawodowo Polak deklaruje, że nigdy nie używał komputera.

Jak przygotować się na nadchodzące zmiany?
Niestety tylko co dziesiąty Polak śledzi zmiany na rynku pracy i nowe trendy jakie nim kierują, a tylko 13% dokształca się i bierze udział w różnego rodzaju kursach, szkoleniach czy konferencjach. Wśród nich najbardziej aktywną grupę stanowią studenci, właściciele firm oraz kadra zarządzająca średniego szczebla oraz pracownicy biurowi. Z kolei, najmniej zainteresowani rozwojem są dyrektorzy i kadra zarządzająca wyższego szczebla oraz właściciele gospodarstw rolnych.

W poszerzaniu własnych kompetencji nie warto zawsze kierować się koniunkturą rynkową, bo może ona być jedynie chwilowa. Lepie zastanowić się nad swoimi mocnymi stronami. Jak można je rozwinąć, aby móc wykorzystać je w przyszłości.